-Ja bym chciał, żeby urodził nam się chłopiec, a ty?
-Też tak bym chciała, nazwałabym go Uroho.- odparła.
-Uroho? Tak! To niezwykle królewskie imię! I to on będzie królem, po Mufasie!- wrzasnął Skaza. Zira szturchnęła go łapą, powiedziała, że w ten sposób wszystkich pobudzi. Lew zgodził się z pouczaniem lwicy. Całą noc spędzili na wyobrażeniu sobie wyglądu lwiątka. Ustalili, że jeśli będzie chłopiec, to będzie miał na imię Uroho, a jeśli dziewczynka, Shetani. Kilka dni po tym, Zira poczuła olbrzymie skurcze. Mocniejsze niż zwykle. W końcu, zaczął się poród.
-Aaaałł... Argh! Aghh!- warczała lwica z bólu.
-Spokojnie, Zira. Ta małpa powinna za chwile przyjść!- powiedział Skaza. Szaman jednak pojawił się za późno. Lwiątko już przyszło na świat, gdy pawian zawitał do nich. Wściekły Skaza rzucił się na Rafikiego i gonił go, aż do samego baobabu. Powarczał trochę na niego i wrócił do swojej jaskini. Tam Zira leżała, w jej łapach leżało, małe, puszyste lwiątko o miodowej sierści, z kępką ciemno-brązową grzywy i zielonymi oczkami.-To chłopczyk!- zawołała lwica.
-Tak i zgodnie z umową będzie się nazywał Uroho!- powiedział brat króla z dumą.
A lwiątko rosło i rosło i było bardzo pocieszne. Niestety w sercu lwiątka również zagościło zło.
_______________________________________
Przepraszam, że długo nie pisałam, ale nie miałam pomysłu. Uroho w języku suahili znaczy łakomstwo.

Super notka Ziro :) Tak trzymaj dalej i mam nadzieję, że masz jeszcze parę pomysłów ;)
OdpowiedzUsuńSuper :)
OdpowiedzUsuńŚwietna notka! Zapraszam na moje blogi:)
OdpowiedzUsuńBardzo Fajne ;) Czekam na ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuńMasz fajne pomysły. Superowa notka
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuń